KOLUMNY GŁOŚNIKOWE ⸜ podłogowe YG ACOUSTICS
Producent: YG ACOUSTICS LLC |

Test
tekst WOJCIECH PACUŁA |
![]() |
No 251 1 kwietnia 2025 |
W LITERACKIM ŚWIECIE funkcjonuje coś, co można by nazwać fetyszem pierwszego zdania. Uważa się, że otwarcie powieści, opowiadania czy nawet wiersza ustanawia w jakiś sposób jego wagę i to, w jaki sposób zostanie odebrany cały utwór. ![]() W tym kontekście przywołuje się najczęściej Sto lat samotności Gabriela Garcíi Márqueza, gdzie idzie to tak: „Wiele lat później, stojąc naprzeciw plutonu egzekucyjnego, pułkownik Aureliano Buendia miał przypomnieć sobie to dalekie popołudnie, kiedy ojciec zabrał go z sobą do obozu Cyganów, żeby mu pokazać lód”, czy Nieznośną lekkość bytu Milana Kundery: „Idea wiecznego powrotu ma w sobie coś tajemniczego”, żeby sięgnąć po te najbardziej oczywiste przykłady. Więcej znajdą państwo w artykule portalu Culture zatytułowanym adekwatnie: 35 zdań na dobry początek książki, czytaj → TUTAJ. Mnie osobiście najbardziej zapadły w pamięć początki powieści Johna Irvinga, autora – na przykład – Świata według Garpa, jednego z moich ulubionych współczesnych pisarzy amerykańskich. Modlitwę za Owena zaczyna on w ten sposób: „Do końca życia będę pamiętał chłopca o ochrypłym głosie – nie dlatego, że miał taki właśnie głos, ani dlatego, że był najmniejszy w klasie, ani nawet dlatego, że przyczynił się do śmierci mojej matki, ale z tego powodu, iż dzięki niemu wierzę w Boga”. Ale akurat ten autor mówił coś innego: „Wszystkie powieści zaczynam od ostatniego zdania. (...) Ostatnie zdanie jest jakby zwieńczeniem, ostatnim akordem. Jeżeli wiem, gdzie chcę dojść, jak zabrzmi ten ostatni akord, to mogę pisać”. Być może ważne jest nie tylko to, co na początku, ale i to, co na końcu. A może tylko to, co jest pomiędzy nimi? Przeleciało mi to przez głowę, kiedy tylko dwóch silnych chłopów wtargało do mnie kolumny firmy YG Acoustics, model Vantage 3. Wtargało, ponieważ ważą one 85 kilogramów (bez równie ciężkich skrzynek), a mierzą zaledwie 1120 × 330 × 540 mm. Cała ta masa jest więc zawarta w niewielkiej przestrzeni. Tak więc o ile początkiem były działania Yoava Gevy – stąd YG w nazwie firmy – a zakończenia nie znamy, to będąc gdzieś pomiędzy tymi ekstremami jesteśmy świadkami jej niesamowitego rozwoju. ▌ Początek i koniec CHODZI MI O TO, że firma ta rozpoczęła swoją działalność nie od mozolnego wspinania się w górę półki jakościowej i cenowej, a niemal razu po przeprowadzce z Izraela do USA zaproponowała bardzo drogie, topowe kolumny, w których zastosowała własne rozwiązania, przede wszystkim innowacyjny układ zwrotnicy głośnikowej. Ta była wynikiem zaadaptowania pracy Gevy w poprzednim życiu i wymagała ultraprecyzyjnych komponentów. Układ zwrotnicy pozwolił mu na osiągnięcie płaskiej odpowiedzi częstotliwościowej przy spójnej fazie (co jest unikatowe), a swoje rozwiązanie nazwał DualCoherent. Początkowo wszystkie przetworniki kupowane były w Scan Speaku i pochodziły z serii Illuminator (wysokotonowe) oraz Revelator (pozostałe). Nowe, produkowane samodzielnie głośniki pojawiły się w ostatnich inkarnacjach modeli Kipod oraz Anat. Z kolei pierwsze głośniki wysokotonowe z modyfikacjami to czasy modelu Carmel 2, o którym pisaliśmy w 2016 roku, więcej → TUTAJ. I to właśnie przetworniki – tak to widzę – zmieniły bieg historii firmy. Są bowiem zaawansowane technologicznie i produkowane są inaczej niż znakomita większość tego typu gośników Punktem wyjściowym do produkcji membran jest w YG płaski kęs lotniczego aluminium (6061-T651), z którego frezuje się, a nie wytłacza, ich stożek; nota bene powstają one na niemieckich maszynach Gildemeister CTX Beta 1250 TC, a technika ta została nazwana BilletCore. Membrana jest wzmacniana od tyłu użebrowaniem, tworząc niezwykle lekki, jednorodny i sztywny tłok. Producent podawał kiedyś, że wykonanie jednego przetwornika trwa do czterech godzin, a precyzja wynosi do 20 mikronów. Pierwszy pomysł na stworzenie własnego głośnika datuje się na 2007 rok, ale opracowanie odpowiedniej techniki zajęło firmie aż cztery lata – pierwszy przetwornik powstał w 2011 roku. Głośniki wysokotonowe kupowane są w Scan Speaku. Mają one jednak element, który sprawia, że miękka z natury membrana z jedwabiu jest niesamowicie sztywna. To coś w rodzaju wzmocnienia wklejanego do niej od tyłu. Pamiętam, że kiedy Kerry St. James, wówczas szef sprzedaży i marketingu, teraz pełniący te same funkcje w firmie Nagra (widzą państwo wzór?), pokazywał mi tę konstrukcje w Monachium, a było to jakieś dziesięć lat temu, nie mogłem uwierzyć, że nikt wcześniej nie wpadł na ten pomysł. ![]() Wzmocnienie o którym mowa ma kształt „pajączka” o kształcie dostosowanym do kopułki. Jest on bardzo cienki, ale i on jest frezowany z pojedynczego, aluminiowego elementu. W najnowszych modelach również jest on stosowany, choć jego kształt uległ zmianie i przypomina teraz kształtem plaster miodu. Podobnie jak wcześniej, głośnik wysokotonowy znajduje się w centrum soczewki akustycznej, która ma poprawić fazę w punkcie podziału zwrotnicy. Tyle początki. W 2017 roku, dla wielu z nas zupełnie nieoczekiwanie, Yoav Geva sprzedał firmę grupie inwestorów z Kolorado i choć przez jakiś czas pracował jeszcze jako konsultant, z YG rozstał się na dobre w 2020 roku. Inwestorzy doprowadzili wówczas do nawiązania współpracy z Cambridge Acoustic Sciences (CAS) w Cambridge w Anglii, w wyniku czego dyrektorem generalnym tego producenta kolumn został dr Matthew Webster, który od czasu ukończenia doktoratu z astrofizyki w Cambridge stosował szczegółowe modelowanie obliczeniowe w wielu sektorach przemysłu. Jego drugą pasją było jednak audio – był audiofilem. Firma ta o sobie pisze:
Prace badawczo-rozwojowe YG Acoustics są w dużej mierze prowadzone w Wielkiej Brytanii przez Cambridge Acoustic Sciences, ale sama firma pozostaje przedsiębiorstwem mającym siedzibę w Kolorado. Od czasu zmiany właściciela zainwestowano ponad dwa miliony dolarów w jej fabrykę znajdującą się w Arvada, która ma teraz – powtarzam za materiałami firmowymi – „większą powierzchnię, większą liczbą maszyn CNC i większą liczbę pracowników produkcyjnych”. Wracając do początku należałoby się więc zapytać: które z tych „zdań”, czyli kroków, były dla YG pierwsze? – Czy założenie firmy w Izraelu, jej przeniesienie do Ameryki, czy przejście na własne przetworniki? A może zmiana właściciela i ekipy projektowej? Możecie państwo wybrać sami. Moim zdaniem ważniejsze jest to, co dzieje się teraz. Uprzedzając wydarzenia i nawiązując do tego, co mówił Irving nadmienię, że pisząc te słowa, a będąc już po odsłuchach, wiem jakie jest końcowe zdanie tego testu. I to ono wydaje mi się najważniejsze. ▌ Vantage 3 VANTAGE 3 TO TRZECIA WERSJA KOLUMN wprowadzonych do sprzedaży w 2020 roku, nie licząc wersji aktywnej Vantage Live (więcej → TUTAJ). Ustalone wówczas gabaryty, wybrane przetworniki oraz ich rozmieszczenia pozostały bez zmian. W kolejnych wersjach przeprojektowano jednak zwrotnicę, zmieniając podział między dwoma sekcjami, przenosząc go w wersji „3” z 65 do 90 Hz. I choć pasmo przenoszenia się nie zmieniło, a wynosi ono imponujące 26 – 40 000 Hz, w zwrotnicy zaszły też inne zmiany, które poprawiły liniowość fazy i lekko obniżyły impedancję minimalną – z 3 do 2,8 Ω. Kolumny YG Acoustics należą do grupy produktów audio wyrosłych z namysłu inżynieryjnego, precyzyjnych obliczeń oraz pomiarów. Prawdę mówiąc podejście to przypomina mi zabiegi inżynierów BBC, do czego będziemy w tym teście wracali. Czytamy również, że model Vantage 3 korzysta z najnowszych opracowań oraz „setek godzin odsłuchów”. Wśród ich najważniejszych cech firma wylicza (podaję za informacjami firmowymi): • „ultrakoherentny układ filtrujący” z podziałem przy 90 Hz i 1,75 kHz, Kolumny te należą do serii Reference, jak się można domyśleć, topowej w ofercie firmy, są jednak w niej jednymi z najbardziej przestępnych cenowo. Producent pisze o nich:
Mowa o konstrukcjach wolnostojących mających trójdrożną budowę i obudowę zamkniętą. Są one wyraźnie podzielone na dwie części, na moduł średnio-wysokotonowy oraz niskotonowy. To podział optyczny, ponieważ obudowa jest wspólna dla nich obydwu, ale i pokazujący podział w jej wnętrzu – górna część jest w środku wydzielona aluminiową płytą. Z aluminium są zresztą wykonane wszystkie pozostałe ścianki, a także wewnętrzne wzmocnienia, zarówno poziome, jak i pionowe. Wysokie tony odtwarza hybrydowy głośnik wysokotonowy w którym miękka kopułka została usztywniona. Zastosowano w nim system napędowy o firmowej nazwie ForgeCore, w którym wykorzystano, jak czytamy, „złożoną obróbkę 3D” wewnętrznych elementów, aby osiągnąć „radykalne zmniejszenie zniekształceń w porównaniu nawet z najlepszymi gotowymi głośnikami wysokotonowym”. Przetwornik średniotonowy o średnicy ø 185 mm ma membranę noszącą firmową nazwę BilletCore i magnesy neodymowe, a niskie tony odtwarza przetwornik o średnicy ø 220 mm, również BilletCore, z systemem napędowym o którym producent mówi, że charakteryzuje się: „ultrawysokim natężeniem pola magnetycznego”. Ten ostatni jest odcięty przy 90 Hz, niemal jak subwoofer. Można więc mówić, że mamy tu do czynienia z dwudrożnym monitorem oraz modułem basowym. Obudowy kolumn YG Acoustics z tej serii są wykonywane na maszynach CNC z grubych płyt aluminium lotniczego i łączone ze sobą przy użyciu technik „bezwibracyjnego montażu ciśnieniowego”. Wykorzystują one opatentowaną przez firmę technologię antyrezonansową FocusedElimination, o której firma mówi, że utrzymuje „straty mechaniczne na niższym poziomie niż jakikolwiek konkurencyjny głośnik, łącząc zminimalizowane turbulencje wewnątrz obudowy zamkniętej z niskimi zniekształćeniami związanym z konstrukcjami o obudowie otwartej”. Rzeczą widoczną od razu jest kształt obudowy. To, charakterystyczny dla tego producenta, motyw zwężającego się ku górze obelisku. Jak skądinąd wiadomo, został on opracowany przy udziale Porsche Design. Jednym z jego ciekawszych aspektów jest to, że panele obudowy wydają się być płaskie, ale kiedy popatrzymy na nie dokładniej, okazują się być złożone z delikatnych krzywych. ![]() Boki obudowy są precyzyjnie obrobione, a następnie wykończone na satynowy połysk i anodowane w kolorze czarnym lub srebrnym. Front jest dodatkowo wykończony w taki sposób, że nie jest jednolicie płaski. Kolumny ustawione są na trzech kolcach. Dodajmy, że zaciski są pojedyncze, to najwyższy model firmy WBT z rodowanymi stykami. I jeszcze, że Vantage 3 są perfekcyjnie wykonane i że doskonale wyglądają. ▌ ODSŁUCH JAK SŁUCHALIŚMY • Kolumny YG Acoustics Vantage 3 stanęły w polu półbliskim, nieco bliżej niż zwykle. Chodziło mi o to, aby znalazły się maksymalnie daleko od tylnej ściany. Oznacza to, że stanęły w odległości 240 cm od miejsca odsłuchowego oraz 220 cm od siebie (licząc od środka przedniej ścianki). Od tylnej ściany miały 52,5 cm, licząc od środka ich tylnej ścianki. W czasie testu kolumny były skręcone tak, że osie przetworników krzyżowały się przed moją głową. ![]() Dystans między kolumnami oraz ich poziomowanie ustaliłem za pomocą urządzenia Bosch PLR 50 C. Więcej o ustawianiu kolumn w artykule Mikrodostrajanie, czyli ustawiamy głośniki, HIGH FIDELITY № 177, 1 stycznia 2019, → HIGHFIDELITY.pl, dostęp: 10.05.2022. O akustyce pomieszczenia odsłuchowego HF więcej w artykule Pomieszczenie odsłuchowe „High Fidelity” w oczach Mariusza Zielmachowicza, HIGH FIDELITY № 189, 1 stycznia 2020, → HIGHFIDELITY.pl, dostęp: 12.07.2022. Kolumny napędzane były końcówką mocy SOULUTION 710, a sygnał przesyłany był kablami głośnikowymi SILTECH TRIPLE CROWN. Punktem odniesienia były kolumny HARBETH M40.1. Muzyka grana była przez odtwarzacz SACD AYON AUDIO CD-35 HF. |
» PŁYTY UŻYTE W TEŚCIE ⸜ wybór
⸜ KENICHI TSUNODA BIG BAND, Big Band Supreme, Mixer’s Lab/Warner Music Japan WPCL-13559, SACD/CD (2024), recenzja → TUTAJ. PAMIĘTAM, ŻE JEDNYM Z WNIOSKÓW, które pozostały mi w głowie po teście kolumn Hailey 1.2 było porównanie ich do ultraprecyzyjnych monitorów o poszerzonej dynamice, skali i potędze dźwięku; więcej → TUTAJ. Ale jednak – monitorów. Wpływ na to miał sposób prowadzenia basu. Był on niesamowicie dokładny i znakomicie prowadzony, zarówno jeśli chodzi o atak, jak i wybrzmienie. Nie było w nim jednak wypełnienia, które z Harbethami M40.1, które już wówczas były moimi kolumnami odniesienia, dostaję na dzień dobry. ![]() I trochę się tego obawiałem, kiedy tylko Vantage 3 stanęły w tym samym miejscu, co kiedyś model o którym wspomniałem. Niepotrzebnie. To zupełnie inne podejście do tego, jak można prowadzić dźwięk kolumn hi-tech. Jak gdyby nowy zespół projektowy zmienił optykę i ogląd tego, co można z tego typu konstrukcji wydobyć. Z drugiej jednak strony nie jest to też zerwanie ze wzorcem wypracowanym przez Yoava Gevę. Chodziłoby raczej o jego modyfikację, ale modyfikację – moim zdaniem – twórczą i idącą dość daleko w głąb. Brzmienie nowych kolumn jest mianowicie nasycone. Co jest kompletnym zerwaniem z chłodną precyzją znaną z poprzednich generacji kolumn tej firmy (dodam: z „chłodną”, a nie z „precyzją”). Żeby nie było nieporozumień: to nie jest granie BBC i nigdy nie będzie. Są firmy oferujące takie spojrzenie na muzykę i kopiowanie ich byłoby idiotyczne. YG oferuje coś innego, w czym wszystkie elementy mają swoje miejsce i są doskonale zrównoważone. Ale nie w chłodny, zdystansowany sposób, a w sposób zaangażowany, taki „bebechowy”. Nie potrafię w inny spośób wyjaśnić tego, że kiedy tylko usłyszałem w ˻ 1 ˺ „Sing, sing, sing, sing…”, śpiewane na płycie KENICHI TSUNODA BIG BAND Big Band Supreme przez filipińską mieszkającą w Japonii wokalistkę Charito, kiedy uderzyły miękkie bębny, kiedy weszły instrumenty dęte, otrzymałem przed sobą barwną i niesłychanie naturalną panoramę. Głębia głosu, będącego pod wpływem Sarah Vaughan, a więc aksamitnym ale i lekko chropawym, była bezbłędna i zwyczajnie – o Boże, mówię to (!) – ciepła. Tak – naturalność i wewnętrzne ciepło to pierwsze określenia, które przychodzą na myśl, kiedy słuchamy tych kolumn. Co jest niesamowitą zmianą i wyjątkowym osiągnięciem, jak dla kolumn z firmy inżynieryjnej nie będącej powiązaną z BBC. Nie, żeby to, co słyszałem z Hailey’ami było złe, to były bezbłędne kolumny, które mnie oczarowały. Tyle, że były przeznaczone raczej nie dla mnie. Z kolei Vantage 3 są z innej bajki. Mimo że przecież to wciąż niebywale precyzyjne granie. W systemie z nimi otwiera się przed nami bardzo głębokie okno, bez wychodzenia w bok, to nie ten typ, za to z wybitnym pozycjonowaniem źródeł dźwięku daleko na scenie. Muzyka bigbandowa jest szalenie trudna do odtworzenia, ponieważ mamy w niej do czynienia z wieloma instrumentami, zazwyczaj grającymi mocno i dynamicznie. W łatwy sposób może się to zamienić bałagan, zarówno w czasie nagrania, jak i przy odtworzeniu. Ale nie z YG, ani też z Soulution i Ayonem oraz Siltechem, że przywołam (niemal) cały system. To da takich kolumn zmiana kabli Siltech Triple Crown na Master Crown będzie zmianą epokową, ponieważ pokażą każdy niuans tej różnicy i przełożą to na jeszcze lepszy dźwięk, tak to widzę. Podstawą ich doskonałego przekazu jest wspaniała równowaga pomiędzy wysokimi i niskimi tonami przejawiająca się w nasyconym, gęstym, ale i wysoce dokładnym środku pasma. Na początku uderzył mnie przede wszystkim sposób prowadzenia przez testowane kolumny blach perkusji i instrumentów perkusyjnych. To jeden z najlepszych głośników wysokotonowych jakie znam – nie mam co do tego wątpliwości – ale też taki, który łączy zalety innych konstrukcji. Z przetworników AMT Oscara Heila dostajemy słodycz, z głośników wstęgowych szybkość, a z klasycznych, jedwabnych kopułek nasycenie i precyzję. Jeśli jednak miałbym na coś zwrócić uwagę, to przede wszystkim na jego precyzyjną słodycz. Dlatego nawet trudny w odtworzeniu fragment grany przez PATRICIĘ BARBER w ˻ 7 ˺ Black Magic Woman, coverze utworu Carlosa Santany kończącym oryginalnie płytę Companion, został przez te kolumny zagrany właściwie tak, jak się do tego przyzwyczaiłem z kolumnami Harbetha. Z kolei solo gitary w drugiej części utworu zabrzmiało agresywniej, mocniej, momentami niemalże „dotkliwie” – czyli bardziej tak, jak powinno. Ale nie to mnie uderzyło najbardziej. Największe wrażenie zrobił na mnie głos Barber. Był ciepły, był namacalny i był wysycony. To rzeczy, które w starszych wersjach tych kolumn nie występowały same z siebie i które trzeba im było „wstrzyknąć” odpowiednim doborem komponentów wokół nich. Mogłem o tym powiedzieć już przy płycie z big bandem, ale teraz wyszło to podwójnie mocno. Bo razem z doskonałą precyzją. Nie ma co się oszukiwać – to kolumny grające lepszą górą niż moje Harbethy i dokładniej formowanym basem. Obydwa skraje są mocne, dokładne, ale i nasycone. Zwyczajnie ładne w swoim kolorowym wypełnieniu. Atak dźwięku tych kolumn jest niebywale dokładny, w czym przypominają najlepsze monitory studyjne. Nie są one przy tym suche czy jaskrawe. Są muzykalne. To zmiana, o której pisałem w lutowym wstępniaku, dotycząca współczesnego audio w ogóle, a która widoczna jest i w tym przejściu od precyzji rysunku do precyzyjnego wypełnienia; więcej w felietonie Ciemno, ciemniej, wspaniale. Czyli o dźwięku w 2025 roku → TUTAJ. Kolumny schodzą przy tym bardzo głęboko na basie, niemal tak nisko, jak można to uzyskać w moim pomieszczeniu. Co usłyszałem i z dwoma poprzednimi płytami, i z kolejnymi, z którymi zawsze sprawdzam ten aspekt brzmienia. Ponieważ jednak w ich dźwięku nie słychać korekty, którą mam w kolumnach M40.1, a która polega na lekkim podkreśleniu zakresu wokół 60 Hz, wydaje się, że basu jest z nimi mniej. Nie mierzyłem tego, ale z tego, co słyszę, jego całkowita energia w obydwu przypadkach jest jednak zbliżona. Z YG bas jest po prostu odtwarzany bardziej liniowo. ![]() Nie mówię, że generalnie i bezwarunkowo lepiej, a że w mniej afektowany sposób. Bo wciąż to Harbethy grają bardziej entuzjastycznie i z wyraźniej akcentowanym wyższym basem i niższą średnicą. Vantage 3 są jednak pierwszymi kolumnami tej firmy, które są – w mojej ocenie – czymś w rodzaju „współczesnego BBC”. Kocham Harbethy, jestem fanem Spendorów, Falconów i Grahamów. To wszystko kolumny powstałe jako monitory studyjne w rygorystycznym procesie projektowania BBC, które miały w możliwie precyzyjny i doskonały sposób oddawać to, co się dzieje przez mikrofonami w sali koncertowej. Wiem jednak równocześnie, a przynajmniej jakaś część mojej podświadomości wie, że choć kochane, niepowtarzalne, to są jednak odbiciem wiedzy, umiejętności i możliwości technologicznych sprzed pięćdziesięciu lat i więcej. Nie ma w niej nic złego, jest wspaniała, to podstawy, ABC projektowania. A jednak nie można też się zamknąć w wieży z kości słoniowej i udawać, że wszystko, co przyszło potem jest gorsze, to bzdura. Mam głębokie przeświadczenie, że jeśliby dzisiaj istniał dział badawczy British Broadcasting Corporation zajmujący się akustyką i projektowaniem kolumn, chciałby, aby płyta MAYO NAKANO PIANO TRIO Miwaku zabrzmiała tak, jak z Vantage 3. A to dlatego, że to dźwięk bardzo, ale to bardzo energetyczny – energetycznością nasycenia. Atak dźwięku musi być w nim niesłychanie precyzyjny ponieważ wydarzenia na scenie przede mną są pokazywane dokładnie, wraz z pogłosami i relacjami z innymi wydarzeniami. Nie potrafię tego stwierdzić „naocznie”, ponieważ w tej generacji kolumn YG Acoustics jest on schowany pod wysyconym potrzymaniem. To znaczy – nie zwraca na siebie uwagi. Można nawet powiedzieć, że istnieje jak kot Schrödingera – jest realny tylko wtedy, kiedy na niego patrzymy. Kiedy odwrócimy na chwilę wzrok wydaje się, że go nie ma. Cóż jest więc takiego w tym dźwięku, co moje Harbethy robią inaczej, potencjalnie nawet lepiej? Prawdę mówiąc nie ma tego wiele, a w kilku miejscach wyraźnie ustępują one amerykańskim konstrukcjom. Jest tego niewiele – ale coś tam jest. Ale to takie detale powodują, że mówimy ostatecznie o innych, różniących się od siebie konstrukcjach. Przede wszystkim jest tak, że M40.1 grają bardziej namacalnym dźwiękiem. To znaczy niemalże na wyciągnięcie ręki. YG też brzmią w podobny sposób, ale jednak w ich przypadku więcej energii lokowane jest w głębi sceny. Harbethy emitują ją bliżej nas. Także bas brytyjskich monitorów wydaje się bardziej namacalny, mocniej energetyzuje pomieszczenie, w całości, od A do Z. Vantage 3 brzmi on w nieco bardziej powściągliwy sposób. Jak gdyby zatrzymywały się w pół gestu, a Harbethy kończyły go. Nie znaczy, że robią to lepiej, a inaczej. Jak jednak mówię, nawet takie zmiany zmieniają sposób percepcji dźwięku jako całości. To dlatego testowane kolumny projektują dźwięk w głąb sceny, przed nami, podczas kiedy M40.1 wypełniają dźwiękiem całe pomieszczenie, również wokół nas. Zapewne również z tego powodu w kompletnie odmienny sposób obydwie konstrukcje pokazują dźwięk nie do końca audiofilski. YG są bardzo pryncypialne. Nie odpuszczają błędów, nie starają się na siłę wyciągać tego, co dobre – pokazują nagrania takimi, jakie są. Kiedy więc rozpoczyna się płyta THE POLICE Synchronicity, nawet w tak udanym remasterze, jak ten z 2024 roku, to odzywa się ona w płaski sposób, zarówno tonalnie, jak i dynamicznie. Tak została po prostu nagrana. Harbehy będą się zaś starały z niej wydobyć więcej barwy, soku, przestrzenności. Z amerykańskimi kolumnami utwór tytułowy zagrał niemal monofonicznie, a Harbethy poszerzyły bazę. ▌ Podsumowanie GDZIE LEŻY WIĘC PRAWDA? Jak powinien grać system audio – czy ma być „soczewką” dla nagrań, czy raczej starać się dotrzeć do ich wewnętrznej prawdy, do intencji. Czy ma być przekaźnikiem, czy może powinie wpływać na sygnał audio w taki sposób, aby dało się wysłuchać dowolnej muzyki? Z Vantage 3 firmy YG Acoustics nie jest do końca tak, że się z nimi „nie da słuchać” czegoś, co nie jest doskonałe dźwiękowo. Nowa generacja jej kolumn ma w sobie tak świetne nasycenie i głębię, że po akomodacji słuchu, lecimy z wszystkimi płytami, które pod tym względem doskonałe nie są. Przejście z dobrych realizacji na problematyczne jest z nimi jednak skokowe, dokonuje się bez ostrzeżenia. ![]() Być może jednak mówi przeze mnie przyzwyczajenie i moje osobiste potrzeby. Bo kiedy dzień przed właściwym odsłuchami usiedliśmy z moją córką, żeby posłuchać utworu ˻ 1 ˺ Rumours About Angels, pochodzącego z płyty DIARY OF DREAMS One Of 18 Angels, w sekundzie spodobało się jej o, co usłyszała. To nie jest zbyt dobry dźwięk, ale muzyka doskonała, dla mnie wręcz kultowa. I właśnie ta „kultowość” była dla córki najważniejsza, a YG ją przekazały. Bo kiedy puściłem jej akustyczną wersję tego utworu, nagraną znacznie lepiej, a wydaną w 2012 roku na płycie The Anatomy of Silence, ta ją znudziła. Pierwotna, mimo że brzmiała znacznie gorzej, miała dla niej potęgę, głębię, power, którego ten utwór wymaga, a co kolumny z Ameryki przekazały precyzyjnie i z namaszczeniem. Bo takie te kolumny są. Prezentują dźwięk bez poprawek. Pokazują go takim, jaki jest. Ale w pełni. To jest z doskonałymi barwami, potęgą i znakomitym basem. W ni raczej ciepły, słodki i muzykalny sposób. Ale wciąż niesamowicie rozdzielczy. Tak brzmią topowe współczesne kolumny. ● ▌ Dane techniczne (wg producenta)
Pasmo przenoszenia (pełna moc): 26 Hz - 40 kHz Dystrybucja (Słowacja, Czechy, Polska) Jaskový Rad 213 Bratislava 3 831 01 ⸜ SLOVAKIA → DREAMAUDIO.sk ![]() Test powstał według wytycznych przyjętych przez Association of International Audiophile Publications, międzynarodowe stowarzyszenie prasy audio dbające o standardy etyczne i zawodowe w naszej branży; HIGH FIDELITY jest jego członkiem-założycielem. Więcej o stowarzyszeniu i tworzących go tytułach → TUTAJ. |

System referencyjny 2025 |
|
![]() ˻ 1 ˺ Kolumny: HARBETH M40.1 • → TEST ˻ 2 ˺ Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom) ˻ 3 ˺ Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris III • → TEST ˻ 4 ˺ Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 • → TEST ˻ 5 ˺ Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710 ˻ 6 ˺ Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II więcej → TUTAJ ˻ 7 ˺ Filtr głośnikowy: SPEC REAL-SOUND PROCESSOR RSP-AZ9EX (prototyp) • → TEST |
|
![]() |
Okablowanie Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) • → TESTInterkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Odtwarzacz plików → przedwzmacniacz -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUŁ| |
![]() |
Zasilanie Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) • → TESTKabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACROLINK Mexcel 7N-PC9500 • → TEST Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACROLINK Mexcel 7N-PC9500 (2 m) • → TEST Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu ULTIMATE • → TEST |
![]() |
Elementy antywibracyjne ⸜ Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)⸜ Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II • więcej → TUTAJ ⸜ Platforma antywibracyjna (pod listwą zasilającą AC): Graphite Audio CLASSIC 100 ULTRA • więcej → TUTAJ ⸜ Nóżki antywibracyjne (przedwzmacniacz liniowy): Pro Audio Bono PAB CERAMIC 70 UNI-FOOT • test → TUTAJ ⸜ Nóżki antywibracyjne (odtwarzacz SACD): Divine Acoustics GALILEO • test → TUTAJ ⸜ Nóżki antywibracyjne (podstawki pod kolumny): Pro Audio Bono PAB CERAMIC 60 SN • test → TUTAJ |
![]() |
Analog Przedwzmacniacz gramofonowy: Wkładki gramofonowe:
Docisk do płyty: PATHE WINGS Titanium PW-Ti 770 | Limited Edition |
![]() |
Słuchawki Wzmacniacz słuchawkowy: Leben CS-600X • test → TUTAJPlatforma antywibracyjna (pod wzmacniaczem): Kryna PALETTE BOARD PL-TB-Cu-TP • test → TUTAJ Kabel zasilający (wzmacniacz): Acrolink 8N-PC8100 PERFORMANTE NERO EDIZIONE № 1/15 • więcej → TUTAJ Słuchawki:
|
strona główna | muzyka | listy/porady | nowości | hyde park | archiwum | kontakt | kts
© 2009 HighFidelity, design by PikselStudio,
serwisy internetowe: indecity